Spotkanie. Godzina 16:30. Ktoś w końcu przerywa milczenie: „No dobra, to kto to teraz sprawdzi?”.

Padają odpowiedzi:

  • „Daj do QA”
  • „Niech jakość to sprawdzi”
  • „Przecież mamy ludzi od testów”

I wszyscy kiwają głowami, jakby to cokolwiek wyjaśniało.

Rzeczywistość jest taka: w większości firm panuje chaos pojęciowy. QA? QC? QM? Te skróty funkcjonują jak synonimy, choć oznaczają zupełnie różne rzeczy. Problem nie jest tylko językowy. Ma bezpośrednie przełożenie na budżet. Gdy organizacja nie rozumie różnicy między tymi pojęciami, zapętla się w trybie reaktywnym. Poprawki w ostatniej chwili. Przekraczanie kosztów. Rozczarowani klienci.


Chcesz przekonać szefa, że warto wdrożyć ISO 9001?
Chcesz dać swojemu biznesowi prawdziwego kopa?

Jesteś w dobrym miejscu!

Zdobądź DARMOWEGO ebooka
„Czy ISO 9001:2015 daje przewagę w biznesie?”.

Co w nim znajdziesz?

✔️ Przejrzyste wyjaśnienia: Zrozumiesz, na czym polega ISO 9001:2015 – bez żargonu i skomplikowanych terminów.

✔️ Konkretne korzyści: Dowiesz się, jak ta norma może zwiększyć efektywność i poprawić jakość usług w Twojej firmie.

✔️ Praktyczne porady: Otrzymasz sprawdzone wskazówki, jak wdrożyć ISO 9001:2015, aby naprawdę działało na korzyść Twojego biznesu.


Kontrola Jakości weryfikuje rezultat

Kontrola jakości

Zacznijmy od QC, bo to najłatwiejsze do zrozumienia. Quality Control to inspekcja. Moment weryfikacji. Masz gotowy produkt (albo jego część) i sprawdzasz, czy spełnia wymagania. W fabryce samochodów? To pracownik na końcu linii, który sprawdza spasowanie drzwi. W oprogramowaniu? Tester, który klika po aplikacji i szuka błędów.

QC to działanie „po fakcie”. Coś już powstało, teraz następuje weryfikacja. I tu tkwi problem – każdy błąd znaleziony przez QC, to już poniesiona strata. Produkt został wykonany wadliwie. Materiały zmarnowane, czas przepalony. Teraz konieczne są poprawki, a to generuje koszty. Oczywiście QC jest niezbędne. Nikt nie stworzy idealnego systemu, błędy zawsze będą się zdarzać. Ale jeśli organizacja polega WYŁĄCZNIE na kontroli końcowej… no cóż, to droga do wiecznych poprawek i rosnących kosztów.

Skąd się biorą te błędy? Czyli rola QA

Quality Assurance to fundamentalnie inna koncepcja od QC. Nie chodzi o sprawdzanie produktu. Chodzi o weryfikację SYSTEMU, który ten produkt tworzy.

Przykład: fabryka zgłasza problem – co dziesiąte drzwi w samochodzie są źle spasowane. QC wykrył problem. Świetnie. Ale co dalej? Organizacja działająca reaktywnie po prostu naprawia te drzwi. Raz za razem. W nieskończoność.
Organizacja myśląca systemowo robi coś innego. Ktoś analizuje proces. Sprawdza kalibrację robota spawalniczego. Przegląda dzienniki. Weryfikuje procedury konserwacji. I odkrywa: „Aha, robot powinien być smarowany co 50 godzin, a robimy to co 100”.
Korekta procedury. Problem znika. To właśnie QA. Zapobieganie błędom przez optymalizację procesu.

Specjaliści QA nie testują produktów. Oni audytują procesy. Tworzą procedury (te słynne SOP-y). Szkolą zespoły. Zadają niewygodne pytania: „Czy wasz kod przechodzi przegląd? Czy środowisko testowe odpowiada produkcyjnemu? Kto odpowiada za krytyczne błędy?”. QA to inwestycja. Wyższa na początku (trzeba wszystko poprawnie skonfigurować), ale opłacalna długoterminowo.

Każdy błąd, który w ogóle nie powstał, to realna oszczędność.

A co z QM? Bo coś wyżej niż QA, też jest potrzebne

Quality Management to strategia nadrzędna. Parasol nad wszystkim. QM ustala kim chcemy być i Jakie mamy cele? „Certyfikacja ISO 9001?”, „Zero krytycznych reklamacji?”, „Mniej niż 0,1% wadliwych produktów?”.
To decyzje na poziomie zarządu. Polityka organizacji. W ramach tego QM funkcjonują QA i QC. Jeden zapobiega, drugi weryfikuje. A QM nadzoruje całość i ocenia, czy firma realizuje założone cele.

Pętla zwrotna jest kluczowa

Samo QC to za mało. Samo QA to za mało. Potrzebna jest pętla zwrotna. QC wykrywa błąd. Raportuje. QA analizuje przyczynę. Optymalizuje proces. QM weryfikuje, czy to przekłada się na cele biznesowe (satysfakcja klienta, oszczędności, reputacja).
I cykl się zamyka.
Bez tej pętli powstaje chaos. QC gasi pożary bez końca. QA tworzy procedury, których nikt nie czyta. QM nie ma danych do podejmowania decyzji.

Praktyczne konsekwencje

Precyzyjne rozróżnienie tych pojęć ma znaczenie biznesowe.
Następnym razem, gdy ktoś powie „rzuć to do QA”, warto doprecyzować:

  • Chodzi o przetestowanie gotowego produktu? (to QC)
  • Czy o weryfikację procesu, który go stworzył? (to QA)
  • A może po prostu osoba nie wie, o czym mówi?

Organizacje, które rozumieją tę różnicę, przestają działać w trybie ciągłego gaszenia pożarów. Zaczynają budować systemy, które działają przewidywalnie i efektywnie.